poniedziałek, 15 czerwca 2015

Moja ulubiona biżuteria

Moja ulubiona biżuteria

 

Moje ulubione  drobiazgi


Uwielbiam biżuterię. Gdybym powiedziała, że nie - byłabym jakimś odosobnionym przypadkiem wśród płci pięknej. Wśród całej kopalni biżuteryjnych drobiazgów z upodobaniem noszę zaledwie kilka egzemplarzy. Inne coraz dłużej leżą odłogiem i czekają na swój szczęśliwy dzień. Dawniej bywało różnie, eksperymentowałam, poszukiwałam, aż w końcu doszłam do wniosku, że w zasadzie wiele mi potrzeba. Niewielka biżuteria ze szlachetnych kruszców (jak to ładnie brzmi) - srebrna i złota nadaję się na każdą okazję. Uwaga - do tej kategorii włączyłam również obrączkę i pierścionek zaręczynowy. Jak widać na zdjęciach, to kwintesencja minimalizmu (przynajmniej według moich kryteriów).
Do tego grona dołączył niedawno łańcuszek z drobnymi elementami, który muszę przyznać ostatnimi czasy stał się bardzo popularny - mnie wcale to jednak nie przeszkadza - odkąd go dostałam, prawie go nie zdejmuję. Może mi się w końcu znudzi, ale jak dotąd jest niezastąpiony.  Stał się godnym następcą swojego poprzednika, który zerwał się w takim miejscu, że chyba nie da się go  naprawić :(
Większość pokazywanej na zdjęciach biżuterii to prezenty od mojego męża. Lubię mieć wpływ na to, co noszę, więc nie pozwoliłam mu na totalną dowolność.
Jeśli chcecie, aby prezenty Was naprawdę cieszyły i wiecie, że ktoś chce Wam podarować jakiś drobiazg biżuteryjny, podpowiadajcie swoim ukochanym, mamom, przyjaciółkom. Będziecie zadowolone. No chyba że lubicie być zaskakiwane i wierzycie w dobry gust pomysłodawcy niespodzianki.
Do moich ulubionych ozdób należą również srebrny wisiorek - może nie jest taki mały, ale on właściwie nie potrzebuje innego towarzystwa. Lubię go nosić bez dodatkowego towarzystwa. Podobnie rzecz ma się z kolczykami, które sprawiła mi moja siostra - to rękodzieło, ale jakie! Uwielbiam je, choć rzeczywiście zarezerwowane są one na raczej (z uwagi na długość i wygląd) na specjalne okazje. 

Pewne braki odczuwam niestety w kwestii kolczyków - moja ulubiona para srebrnych kolczyków ozdobionych malutkimi cyrkoniami do noszenia na co dzień i od święta  jest niekompletna (pech chciał, że jednego zgubiłam). Przydałyby mi się jeszcze małe złote, proste kuleczki - mogłyby być numer jeden w szufladce ponadczasowe.

Co się nie sprawdziło i zalega w szafie?

  • długie korale
  • sznur z pereł (zdarza mi się założyć, ale jak już zaznaczyłam to musi być ten dzień)
  • duże pierścionki
  • ciężkie naszyjniki
  • kiepskiej jakości biżuteria hand-made i taka kupiona gdzieś w sieciówkach (niektóra moim zdaniem wygląda po prostu tandetnie)
  • biżuteria etniczna
  • biżuteria z bursztynu (bursztyn to przecież taki niezwykły kamień, ale mimo to nosiłam ją rzadko, a właściwie od pewnego czasu to wcale)
  • biżuteria uszkodzona, z różnymi wadami (chyba muszę w końcu się jej pozbyć)

 

Umiar równa się klasa


Będę powtarzać jak mantrę - złota i srebrna biżuteria jest ponadczasowa, dodaje uroku, podkreśla naturalne piękno. Tylko nie należy przesadzać. Zapewne znacie to powiedzenie - być obwieszonym jak choinka, raczej to określenie chluby nie przynosiUmiar - ja tę zasadę  stosuję - a Wy?

Podobne:

 
Moja ulubiona biżuteria

Moja ulubiona biżuteria

Moja ulubiona biżuteria

PS. Dziękuję za odwiedziny i komentarze. Każde Wasze słowo jest dla mnie bardzo ważne.
Prześlij komentarz
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...