niedziela, 9 listopada 2014

Ida - nieidealna?

Ida - nieidealna?
zdjęcie pochodzi ze strony: http://polskeando.blogspot.com/2014/10/ida.html

Długo zabierałam się, aby napisać kilka słów o filmie Ida Pawła Pawlikowskiego. To kino trudne, wymagające od widza ogromnej wrażliwości. Temat też nie należy do najłatwiejszych. Pawlikowski, podobnie jak inni reżyserzy (chociażby Władysław Pasikowskiego w Pokłosiu), włączył się do dyskursu dotyczącego skomplikowanych relacji polsko-żydowskich.
Do tego wybrał ascetyczną formę przekazu: czarno-białe kadry, jak w Rewersie, minimalistyczna scenografia, skąpe dialogi, ściszony głos zamiast krzyku, odmierzane w dość jednostajnym rytmie opowieści o spotkaniu młodej zakonnicy i jej ciotki. 

 
Główna bohaterka, tytułowa Ida - nowicjuszka Anna, zostaje wysłana przez siostrę przełożoną zakonu do odbycia ostatniej podróży przed złożeniem ślubów wieczystych. Ma odwiedzić jedyną swoją krewną -  Wandę Gruz, o której do tej pory nie słyszała i o której nic nie wie.
Spotkanie młodej dziewczyny i jej ciotki jest bardzo krótkie - w końcu dotąd były dla siebie zupełnie obcymi osobami. Rozmawiają w mieszkaniu Wandy. Ida dowiaduje się od niej, że jest Żydówką, urodziła się w Piaskach pod Łomżą, a ciotka to siostra jej matki Róży. Ciotka mówi jej również o tym, że jej rodzice - zostali zamordowani. 
Ida jedzie na dworzec, ale stamtąd odbiera ją ponownie ciotka i zabiera do siebie. Spędzają ze sobą  wieczór, oglądają rodzinne fotografie. Młoda zakonnica decyduje, że chciałaby odszukać groby rodziców. Ciotka chce jej w tym pomóc i postanawia ją zawieźć w swoje rodzinne strony.
Ida i Wanda to dwie kontrastowe postacie. Wanda to samotna kobieta, która swoją egzystencję próbuje uczynić znośną poprzez liczne przygodne romanse i nierozerwalny związek z butelką wódki i papierosem. Jest sędzią. Przyznaje, że krążą na jej temat legendy - nazywają ją krwawą Wandą, ponieważ w latach 50-tych jako prokurator wysłała na śmierć wrogów państwa socjalistycznego. Postać Wandy ma swój daleki pierwowzór w realu (inspiracją była Helena Wolińska-Brus).
W czasie podróży ciotka (kolejny film drogi w polskim kinie) próbuje nawrócić siostrzenicę na właściwą ścieżkę. Zasiewa w niej wątpliwości, że nawet nie wie, z czego rezygnuje, zamykając się na zawsze w zakonie.
Ciotka wie, jak pozyskać brakujące elementy układanki dotyczące jej rodziny. Uzyskuje kolejne informacje, stosując charakterystyczne dla siebie metody, czyli słowne zastraszanie. I ten sposób morderca po wielu latach przyznaje się do winy, a jego syn, w ramach zawartego układu, wskazuje miejsce zagrzebania zwłok. Gdy Ida i Wanda dokonają symbolicznego pochówku resztek kości, ich drogi rozchodzą się. Ida powraca do zakonu, a ciotka do swojego życia - krótkiego, gdyż postanawia wyskoczyć przez okno. 
O aktorstwie Agaty Trzebuchowskiej (Ida) i Agaty Kuleszy (Wanda Gruz) nie da się powiedzieć niczego złego. Agata Kulesza wypada bardzo wiarygodnie w roli sędzi, choć przyznam, że jej rola w Róży Wojciecha Smarzowskiego wywarła na mnie większe wrażenie.
Na ekranie pojawił się również Dawid Ogrodnik w roli saksofonisty. Jak dla mnie, postać wymyślona trochę na siłę, a już szczególnie wątek, gdy chłopak pojawia się na pogrzebie Wandy Gruz i znów spotyka Idę. Młoda zakonnica już nie ucieka przed nim, a nawet postanawia sprawdzić, jak to jest być blisko z mężczyzną.
Zakończenie filmu jest nieoczywiste, ma skłaniać do zamyślenia i refleksji.
Co ciekawe to kolejny film podejmujący kwestie żydowskie - po Pianiście, W ciemności i Pokłosiu - czy by zauważono polskie kino na świecie niezbędny jest ten motyw?
 
Jeśli nie wystraszył Was temat filmu, to na pewno jest to obraz, który warto obejrzeć, chociażby po to, by mieć własne zdanie.
     
PS. Epizod zagrała tu również Joanna Kulig. Warto wsłuchać się w stare melodie w uroczym wykonaniu Joasi.                                                       
Prześlij komentarz
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...