środa, 29 października 2014

Obrońcy skarbów - czy to trik wizerunkowy Clooneya?


 zdjęcie pochodzi ze strony: http://www.filmweb.pl/reviews/Polowanie+na+Madonn%C4%99-15376#

Obrońcy skarbów / The Monuments Men 2014


Obrońcy skarbów to ten rodzaj filmu, w którym garstka pozytywnie zakręconych ludzi podejmuje się misji na rzecz ludzkości. Misji niezwykłej, gdyż ryzyko jej spełnienia jest bardzo duże - można zapłacić za jej realizację własnym życiem. Nie chodzi tu o ratowanie ludzi, ale wytworów ludzkich rąk, które są naszym dziedzictwem pozostawionym przez wcześniejsze pokolenia. Brzmi górnolotnie, prawda? Taka też jest wymowa nowego filmu George'a Clooneya.

Zatem zacznijmy... Grupka zapaleńców - zwariowanych pasjonatów sztuki za namową Franka Stokesa (George Clooney) jednoczy siły i udaje się na front drugiej wojny światowej, by wydrzeć z rąk hitlerowców skradzione rzeźby, obrazy, meble Leonarda da Vinci czy Remrandta. Obsadę aktorską owej drużyny zasilają przednie  nazwiska: jest Matt Damon (James Granger), Bill Murray (Richard Campbell), Cate Blanchett (Claire Simone), John Goodman (Walter Garfield), Jean Dujardi (Jean Claude Clermont). Misja rozpoczęta. Obrońcy skarbów przystępują do planu. Demokratycznie dzielą się zadaniami i wyruszają w różne miejsca, by wytropić ślady złodziei i odnaleźć to, co zostało zagrabione. Działają nieco intuicyjnie, ponieważ nie byli szkoleni na agentów do zadań specjalnych.
Z każdą postacią tej drużyny wiąże się osobna historia, której punktem odniesienia staje się owa misja. Nie wszyscy wychodzą z tego cało - wiadomo żeby cel został zrealizowany,  muszą być również ofiary. 
W tym męskim towarzystwie pojawia się także ona Claire. Nie bez powodu - piękna Claire w czasie wojny pracowała w muzeum pod kierownictwem francuskiego kolaboranta, który z premedytacją wykonuje śmiały plan Hitlera - zbudowania ogromnego muzeum sztuki z dzieł pochodzących z kradzieży. Niestety, uznaniem Führera nie cieszyły się arcydzieła najnowszej sztuki. Bezpowrotnie spłonęły na stosach dzieła Pabla Piccassa czy Maxa Ernsta. W końcu Hitler musiał dać upust swojej frustracji - nie sprawdził się przecież jako artysta. Claire to odważna, inteligentna kobieta, która niczego się nie boi. A jej osobiste zaangażowanie - dokładne zapiski dotyczące dzieł sztuki, kodowanie różnych informacji i przekazanie ich agentom - pasjonatom sztuki przyczynia się w znacznej mierze także do ich sukcesu. 
Podział bohaterów na pozytywnych i negatywnych jest oczywisty. Po ciemnej stronie mocy stoją oczywiście ludzie Hitlera. Na wskroś źli, realizujący bez przymrużenia oka jego rozkazy.  Rosjanie, przybywający na tereny III Rzeszy już po wyzwoleniu, również nie mają dobrej sławy w tym filmie. Drużyna pod dowództwem Franka nie chce dopuścić, by mimo wszystko dzieła sztuki nie trafiły w ręce przybyszy ze wschodu, ponieważ ich los z wiadomych względów byłby zagrożony i co najmniej niepewny.
Film nie jest arcydziełem. To mieszanka dość zręcznie ułożonego kina wojennego z przygodowym. Sugestywne obrazy wojny, ale bez nadmiernego epatowania czerwoną farbą.
Nie obejdzie się bez skojarzeń, choćby z Bękartami wojny Quentina Tarantino, dla mnie w tym pojedynku bezkonkurencyjnymi.
W filmie Clooneya  (jest on również reżyserem i współautorem scenariusza) brakuje jednak jakiegoś przejmującego wątku, który pozwoliłby przekazać jakieś inne prawdy niż tylko tę dotyczącą bezcennej wartości dzieł sztuki dla przyszłych pokoleń.
Bohaterowie są niemalże kryształowi - przystojny Frank to dżentelmen w każdym calu, który w dodatku chce spełnić marzenie zmarłego przyjaciela o odzyskaniu zrabowanej figurki Madonny. James Granger to z kolei wierny mąż, który nie skusi się na wdzięki pięknej i uwodzicielskiej Claire. Ani jeden członek tego teamu w żadnym momencie nie mają wątpliwości co do  ważności swojej misji.
Ostatnio sporo mówi się w mediach o świadomym kształtowaniu wizerunku przez George'a Clooneya przy okazji jego małżeństwa z Amal Alamuddin. Amal Alamuddin z zawodu prawniczka o nienagannym stylu ubierania, który wywołuje skojarzenia ze stylem Jackie Kennedy. Czyżby George Clonney chciał zaangażować się w politykę? 
Czy film Obrońcy skarbów to także trik wizerunkowy? Gdyby tak głębiej się zastanowić, to niewątpliwie Clooney filmowy to wymarzony kandydat na wysokie stanowiska państwowe - jest statecznym mężczyzną wykonującym misję, jakby nie było polityczną. I to przesłanie filmu - ochrona naszego dziedzictwa. Powinno się o tym uczyć w szkołach, powinno się mówić o bohaterach, którzy dla ludzkości poświęcili swoje życie. Ależ to wzniosłe! Czy to nie jest już wstęp do jakiejś kampanii wyborczej?
Mam tylko nadzieję, że Clooney nie pójdzie śladem Arnolda Schwarzeneggera.
Jeśli nie zniechęciłam Was ową misją, która czai się w tym filmie na każdym kroku, obejrzyjcie film George'a Clonneya. Mimo wszystko fajnie pooglądać na ekranie Kate Blanchet, Matta Damonna i dawno niewidzianego Bill Murraya.




Prześlij komentarz
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...