czwartek, 11 września 2014

# 2 Co przeczytać? Eric-Emmanuel Schmitt Marzycielka z Ostendy

 Eric-Emmanuel Schmitt Marzycielka z Ostendy

 

Eric-Emmanuel Schmitt Marzycielka z Ostendy

Każdy z nas pamięta ze swojego dzieciństwa baśnie. Nosimy je w sobie, mimo że co roku przybywa nam lat. Nie zapominamy o nich. Może też czytamy je swoim dzieciom lub wnukom. Do tego świata na powrót próbuje nas przenieść Eric-Emmanuel Schmitt. Sięgnęłam po cykl jego pięciu opowiadań, gdyż zachęciła mnie wcześniejsza lektura jego książki (Oscar i pani Róża)
Tytułowa Marzycielka z Ostendy to starsza, schorowana kobieta, która dla wszystkich jest niemal przezroczysta. Nie ma męża ani dzieci, mieszka sama, a jedynym jej zajęciem jest prowadzenie pensjonatu. Nikt nie podejrzewa, że przed laty przydarzyła jej się niezwykle romantyczna historia miłosna. W dodatku na własne życzenie zrezygnowała z miłości, wiedząc, że spędzi resztę życia w samotności. Wówczas nie widziała innego rozwiązania. Zresztą nikomu o tym nigdy nie opowiadała. Do czasu. Postanawia jednak zdradzić jej szczegóły pisarzowi, który wybrał jej pensjonat jako lokum w czasie swojego wakacyjnego odpoczynku w Ostendzie. Ten obcy człowiek wzbudził jej zaufanie i to jemu powierza największy sekret swojego życia.  Jej historia jest nieprawdopodobna.
Pewnego razu w życiu Emmy Van A. pojawił się książę o imieniu Guillaume. Nie na białym koniu, ależ skąd!  Pojawił się przed nią, jakby wynurzył się z piany morskiej, niczym antyczny, piękny, rosły bóg.  A jemu trafiła się Emma. Wybrała się tego dnia na długi spacer nad brzegiem morza. Nie wystraszyła się mężczyzny czatującego na plaży, który stanął przed nią nago, nie obawiała się, że z jego strony może spotkać ją coś złego.  Postanowiła spełnić jego prośbę i mu pomóc, okrywając go swoją chustą i zaprowadzając do swojego domu.
Jaki był ciąg dalszy opowieści Emmy? Trochę może się domyślacie. Jest ona na tyle niezwykła, że nawet pisarz ma wątpliwości, czy nie był to przypadkiem wytwór marzeń starszej kobiety, która być może u kresu swojego życia postradała wszystkie zmysły.
Marzycielka z Ostendy to pierwsze opowiadanie z całego cyklu. Niektórzy powiedzą, że to opowieść nieco sentymentalna, romantyczna  i wzruszająca, inni, że tania i ckliwa. Cóż wybór należy do Was.
Każde z opowiadań niesie nową historię. Znajdziemy tu opowieść żony - morderczyni swojego męża (Zbrodnia doskonała), historię zakompleksionej pielęgniarki, która dzięki starszemu mężczyźnie poznanemu w szpitalu, odkrywa swoją kobiecość i piękno (Ozdrowienie). Poczytamy o zgubnym wpływie kryminałów, który dopadł pewnego nauczyciela (Kiepskie lektury), wreszcie będziemy snuć wraz z autorem przypuszczenia - kim jest starsza pani z wiązką kwiatów codziennie przesiadująca na dworcu kolejowym w oczekiwaniu na...(Kobieta z bukietem).
Autor karmi nas opowiadaniami o różnej formie - najdłuższym jest tytułowa Marzycielka z Ostendy. Stosuje różne typy narracji - czasem pierwszoosobową, czasem trzecioosobową, co czyni całość ciekawszą. Jeśli nie zniechęcą Was porównania Schmitta do Coelho (bo takie krążą w sieci), być może sięgniecie po zgrabnie napisane opowiadania pod tytułem Marzycielka z Ostendy. Eric-Emmanuel Schmitt ma dar wciągania, więc uważajcie...

PS. Dziękuję za odwiedziny. Jeśli macie ochotę, coś napisać, skomentujcie. Będzie mi znów miło.
Prześlij komentarz
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...