sobota, 8 marca 2014

Witaj w klubie


Witaj w klubie
Zdjęcie pochodzi ze strony: http://www.filmweb.pl/film/Witaj+w+klubie-2013-657859/photos#picture-1

 Witaj w klubie (Dallas Buyers Club) 2013


Jeśli ktoś jeszcze nie widział filmu  Witaj w klubie, niech nie waha się ani chwili i zafunduje sobie seans z Matthew McConaughey. Film opowiada historię Rona Woodroofa - elektryka, u którego w latach 80-tych zdiagnozowano AIDS.  Informacja o chorobie jest jak wyrok dla bohatera - lekarz nie pozostawia mu żadnych złudzeń - zostało mu zaledwie 30 dni życia.Tylko tyle, aby uporządkować swoje sprawy. Dotąd bohater niespecjalnie zastanawiał się nad swoją egzystencją. Żył szybko, nie stronił od alkoholu, używek, narkotyków i kobiet - jak typowy twardziel z Teksasu. Jasne, że ta wiadomość go przybija, ale gdy myślisz, że na ekranie ujrzysz jakiś rodzaj jego spowiedzi, bicia się w piersi i oczekiwania na zbliżający się koniec, bardzo się mylisz. Film o Ronie Woodroofie nie będzie historią cierpiętnika, ale opowieścią o człowieku szukającym drogi, sposobu na przedłużenie sobie życia. 
Walkę z chorobą czas zacząć. Już w następnym dniu po opuszczeniu szpitala, bohater próbuje przede wszystkim poznać przeciwnika, który tak niespodziewanie go zaatakował i wywrócił jego byt do góry nogami. W tym celu udaje się do biblioteki, by znaleźć wszelkie możliwe wiadomości o HIV i AIDS. Nie wystarczyły mu słowa lekarza i lakoniczna informacja, że wkrótce umrze. Poszukuje jakiegokolwiek sposobu walki z chorobą. Co z tego, że według lekarzy, jego dni są policzone.  
Punktem zaczepienia staje się środek zwany AZT. Terapia tym lekiem jest jednak w tym momencie w fazie testowania i niestety Ron nie należy do "szczęśliwców", którym można go zaaplikować. Błaga lekarzy o umożliwienie mu leczenia tą metodą. Gdy ten sposób nie skutkuje, organizuje sobie lek w sposób nielegalny (przekupuje jednego z pracowników szpitala i ten dostarcza mu AZT). Niestety, mężczyzna wkrótce oznajmia, iż nie może dłużej przynosić mu leku. Daje jednak Ronowi kartkę z namiarami na lekarza w Meksyku, który zajmuje się alternatywnymi sposobami leczenia AIDS. Nim jednak dociera do Meksyku, znów trafia do szpitala, do tego samego lekarza, który wcześniej pozbawił go wszelkich złudzeń. Pobyt w szpitalu owocuje bliższymi znajomościami. Oprócz lekarki, która już wcześniej pokazała bardziej ludzką twarz służby zdrowia, poznaje transseksualistę Rayona. W iście ekspresowym tempie i na własne żądanie opuszcza jednak to miejsce, aby udać się do Meksyku. O ironio, trafia do lekarza, który został pozbawiony możliwości wykonywania zawodu, ale co najlepsze, zna on skuteczne sposoby na częściowe zatrzymanie rozwoju choroby. Ron nie ma nic do stracenia, tym bardziej , że już powinien nie żyć.
Niewątpliwie interesującą postacią jest Rayon (Jared Leto - Oscar za rolę drugoplanową). Tylko w jednej scenie jest ubrany jak typowy mężczyzna - i tylko wtedy jest aż nadto poważnie. Zwykle w stroju Drag Queen ubarwia rzeczywistość, sprawia, że staje się ona bardziej znośna. To taki kolorowy ptak, którego losy nagle krzyżują się z losami Rona. 
Tym razem znów Oscara nie otrzymał Leonardo DiCaprio. Choć osobiście go uwielbiam, to uważam, że zdecydowanie zasłużenie trafił on Matthew McConaughey. Oczywiście nie muszę wspominać o poświęceniu aktora do tej roli - musiał bardzo schudnąć, aby w sposób naturalny wcielić się w postać Rona.  Prawdziwy, ach jak prawdziwy... Nie pozostaje mi nic innego jak  zostawić Was sam na sam z filmem Jeana Marca Vallée.



Prześlij komentarz
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...