wtorek, 21 stycznia 2014

Dla mojej babci


Obraz mojej babci Krystyny do dziś pozostał pełen zagadek. Starczyło zaledwie na pewien zarys, szkic, gdyż odeszła, kiedy byłam ośmioletnią dziewczynką. Pozostało kilka czarno-białych fotografii, kilka sukienek w szafie i piękne torebki. Jeszcze wtedy nie znałam ich wartości. Zapamiętałam tylko ich kształt i kolor. Jedna z nich była czarnym kuferkiem z marszczonej skóry z zapięciem na bigiel,  inna miała kolor ciemnej czekolady i znów zapięcie na bigiel, kolejna to bursztynowy kuferek  i wreszcie granatowa - nieduża, taka do ręki. Tylko cztery albo aż cztery. Jedna z nich służyła jako skarbnica pamiątek z przeszłości  - przechowalnia starej korespondencji i fotografii. W szufladkach mojej pamięci pozostała również szafa mojej babci skrywająca rozmaite ubrania - głównie sukienki szyte przez krawcową.
Szkoda, że  wizerunek mojej babci kształtują  szczątki tego, co pozostało w mojej głowie z lat dziecinnych. Jej włosy  zawsze ufarbowane na odcień czerni, pofalowane, raczej dość krótkie. Zawsze była niesłychaną elegantką  - ubierała się inaczej niż pozostałe kobiety w okolicy. Ponadto musiała być niesłychanie silną osobą - sama bez wsparcia mężczyzny wychowywała trójkę dzieci.
Dom mojej babci (wtedy również mój dom) był synonimem ciepła rodzinnego, z zapachem drożdżowego ciasta i obrusów wykonanych ręcznie na szydełku.
Wreszcie dom mojej babci to również tajemniczy ogród położony pośród rozmaitych drzew - różnych odmian jabłoni, akacji i dębów.  W jego zakamarkach kosztowałam słodko-kwaśnych porzeczek i mięsistego fioletowego albo żółtego agrestu  i wylegiwałam się w słoneczne ciepłe dni na szerokim oparciu schodków, które prowadziły wprost do wnętrza ogrodu. Pozostał żal, że moje chwile z babcią trwały tak krótko...  
Prześlij komentarz
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...